Na dwoje babka wróżyła

czyli nie dowiesz się dopóki nie zobaczysz

Wpis

piątek, 21 stycznia 2011

Nienormalne eko-matki

Ponieważ nie wszystkie teksty z Wysokich Obcasów Extra pojawiają się w necie, poniżej zamieszczam mój ostatni felieton.

Nienormalne eko-matki

(Na zdjęciu pieluchy Babyetta)

Najwyraźniej, pisząc poprzedni felieton o nagłej potrzebie przygarnięcia psa, mój organizm był w szoku, wywołanym pojawieniem się nieznanej mu dotychczas formacji komórkowej - zygoty. Podstępne działanie. Całe szczęście, że zrezygnowałam z psa. Szczeniak i dziecko to nie tylko dwa przestępstwa ekologiczne naraz, ale wyzwanie dla siłaczki. Nawiasem mówiąc, nagły głód szczenięcia to jedyny przejaw jakiejkolwiek zmiany w mojej świadomości, które mogłabym nazwać „biologicznym przygotowaniem do bycia matką”. Teraz, gdy uzyskałam jako-taką pewność, że nie trapi mnie ciążowa depresja, opowieści o hormonach, które zamieniają życie w krainę szczęśliwości postanowiłam włożyć między bajki. I od razu lepiej się poczułam. Odstawiłam również zaglądanie na fora internetowe i czytanie artykułów w jakikolwiek sposób nawiązujących do tematu ciąży. Mimo tego, do mojej świadomości przedarła się informacja o tym, że Reni Jusis zwariowała. No bo chyba musiała, skoro wszelkie portale, z plotkarskimi na czele, donoszą, że: „Reni Jusis kąpie synka w mleku ze swoich piersi”. Zatrwożeni wizją Reni ściągającej mleko nad wanną pełną pokarmu internauci rzucili się komentować. Obleśna, nawiedzona, nienormalna - to tylko kilka z epitetów, jakimi została obrzucona. Fakt, iż pokarm z piersi zalecany jest jako zamiennik mydła a nie wody, umknął uwadze publiczności. Jak również to, że mleko matki, w przeciwieństwie do większości mydełek dla dzieci, zapobiega alergiom i wysuszaniu skóry.

To jeszcze nie koniec. Polska doczekała się pierwszej gwiazdy, która nie wstydzi się powiedzieć w telewizji, że pierze w orzechach indyjskich. Jakby tego było mało - ona pierze p i e l u c h y! No to już zakrawa na chorobę psychiczną. I nieważne, że w obsłudze w zasadzie niczym nie różnią się od klasycznego pampersa - również mają zapinanie w pasie, regulacje oraz ściągacze zapobiegające wydostawaniu się zawartości. Część zewnętrzna uszyta jest z kolorowego mikropolaru a część wewnętrzna, wymienialna, jest bardzo chłonna, bo zrobiona z mikrowłókien, bambusa lub konopi. Nikogo nie interesuje również to, że istnieją jednorazowe papierki celulozowe, które izolują część stałą od reszty. A więc w przypadku kupy mamy ją jak na talerzu i po prostu wyrzucamy. Pozostaje pranie. Do zużytych pieluch należy przysposobić sobie oddzielny, zamykany kosz, włożyć w niego płócienny worek i w nim składować pieluchy. Gdy się zapełni, wrzucić go do pralki wraz z woreczkiem orzechów indyjskich oraz łyżką ekologicznego proszku odkażającego. Nie brzmi to zbyt przerażająco. Przy małym dziecku i tak pralka chodzi non-stop. Ale taka wizja nie pasuje czytelnikom Plotka. Lepiej myśleć, że Reni bierze zgrzebny kawał szmaty tetrowej zawiązuje go sznurkiem i potem pierze wraz z odchodami w pralce, która zamienia się w studzienkę kanalizacyjną.
Nie wiem jak to się stało, że za nienormalne uważane są osoby, które zamiast ślepo wierzyć reklamom sprawdzają z czego wyprodukowano rzecz, w której dziecko będzie siedzieć około dwóch lat. Bo do tego, że niepoważnie traktowani są wszyscy, których interesuje wpływ tej produkcji na stan środowiska, już się przyzwyczaiłam (roczne zużycie pieluch w Polsce to 2 miliony drzew oraz kilkadziesiąt milionów ton ropy). Ale nazywanie wariatkami matek, które chcą uchronić swoje dziecko przed alergiami wywoływanymi przez środki chemiczne zawarte w pieluchach, proszkach i kosmetykach, a swój budżet przed niepotrzebnymi wydatkami (np. zamiast kupować kolejne mazidła, w stylu specjalistyczny krem do gojenia pępka, zamiast użycia starego, dobrego spirytusu) wciąż jakoś nie mieści mi się w głowie. Dlatego cieszy mnie bardzo odwaga Reni oraz fakt, iż coraz więcej można dowiedzieć się z polskich źródeł. Szczególnie polecam stronę www.dziecisawazne.pl.
Mam tylko jeden problem. W telewizji Reni zachęcała do jedzenia produktów lokalnych i ekologicznych. Własnoręcznego gotowania posiłków zamiast odgrzewania słoików. Prosta sprawa. W naszej kuchni również staram się nie gromadzić chemikaliów i konserwantów. Ale co zrobić jeśli jedyna rzecz, która wydaje się mieć smak to zupka chińska, albo pizza? A od całej reszty, z kiszonym ogórkiem na czele, odrzuca cię jak od całej fury zużytych pieluch? Całe szczęście ta faza nie trwała długo, ale jedno wiem na pewno. Matki, a szczególnie przyszłe matki, nie powinny wymagać od siebie zbyt dużo. Nowy człowiek na planecie to ogromna odpowiedzialność, również ta ekologiczna. Eko-rodzicielstwo to nie tylko świadomość tego ile gazów cieplarnianych dostanie się do atmosfery gdy zamiast skorzystać z krążących w rodzinie i u znajomych urządzeń i ubranek będziemy kupować kolejne. To również zaufanie naturze. W tym własnej. Bardzo chętnie stanę się nienormalną i nawiedzoną eko-matką. Ale jeśli niezbyt mi będzie wygodnie z dzieckiem zawiniętym w chustę na plecach to nie zamierzam się biczować. Nie mam też pojęcia jakich będę używać pieluch. Ale myślę, że wielorazowym dam szansę. Orzechy już mam.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
nadwojebabkawrozyla
Czas publikacji:
piątek, 21 stycznia 2011 09:50

Polecane wpisy

  • przenosiny!

    Po dosyć długiej przerwie zapraszam na http://nadwojebabkawrozyla.wordpress.com/ Do zobaczenia w nowej odsłonie.

  • kurą w ocieplenie

    Chyba czas się reaktywować. Na początek felieton z najnowszego numeru Wysokich Obcasów Extra. Głównie dlatego, że nie jest o dzieciach:) Kurą w ocieplenie Belgi

  • trukwa

    Trukwa - czyż to nie jest genialny wyraz? I do tego egipska. Trukwa egipska. Jak dla mnie majstersztyk. Inna nazwa to luffa, aż żal wspominać. No więc trukwa je

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jakabamboczada napisał(a) komentarz datowany na 2011/01/23 00:40:55:

    i like!

  • freakwave napisał(a) komentarz datowany na 2011/01/23 19:50:58:

    tak sobie mysle czy autorka policzyla ile kilowatow energii elektrycznej w naszym kraju produkowanej w wiekszosci z paliw kopalnych spalanych z wytworzeniem CO2 zuzywa taka pralka na pieluchy? ile zuzywa zelazko ktorym to sie pewnie prasuje?
    ekooszolomstwo siega zenitu, myslalem ze emisje dwutlenku wegla i ich wplyw na efekt cieplarniany to sprawa ktora skompromitowala kilkudziesieciu naukowcow wraz z komisja ktora przyznala nobla alowi gore za walke z "global warming" :D co groteskowe gore jako przedstawiciel kraju ktory nie podpisal protokolu z Kioto :D
    ze wam sie chce w internecie jeszcze te bzdury powtarzac i powielac pewnie zgodnie z maksyma goebelsa ze 100 razy powtorzone klamstwo staje sie prawda, moze i tak, ale ludzie nie sa juz takimi idiotami jak kiedys i zaczynaja sobie zdawac sprawe ze manipulacja emisjami to potezna machina wladzy zdolna miec wplyw na gospodarki krajow, wiec jesli zastanawiasz sie autorko ile twoje dziecko i pranie jego pieluch emituje gazow cieplarnianych to z toba niedobrze, poniewaz powinnas sie zajac tym jak ekooszolomy zmieniaja jego przyszly swiat w kraine biedy i permanentnej kontroli wszystkiego i wszystkich
    ale spoko, wy pierzcie nadal w orzechach i palcie w piecu kupa...

  • agatadurniewicz napisał(a) komentarz datowany na 2011/01/25 13:34:01:

    nienormalną ekomatką nie jestem, ale już mam obiecane wielorazowe pieluszki od mojego brata lekarza. W życiu po nim bym się nie spodziewała, że będzie takich cudów używać, ale i taniej i ładniej (to akurat dla mnie największa zaleta;)) i zdrowiej, bo ich mała nie miała żadnych odparzeń. Przy pierwszym dziecku kupowałam jednorazówki, ale koszty kosmiczne, śmieci góry co dzień, więc zobaczymy, jestem otwarta na opcję wielorazową (może matka doświadczona jakoś to ogarnie :))
    a swoją drogą, to dyskusje o modzie i ekologii to jedno, a bardzo "niemodne" miejsca takie jak np.domy dziecka, chętniej przyjmują pieluszki tetrowe niż jednorazowe, bo są poprostu tańsze w użyciu i coś w tym jest.

    A.

  • poczwarnie napisał(a) komentarz datowany na 2011/01/25 15:07:30:

    Do freakwave
    poczytaj sobie ile energii i wody zuzywają ogromne zaklady przemyslowe produkujące nie tylko pieluszki ale i inne (np faszerowane chemią chusteczki)
    to raz - a dwa - nie zastanawiam się ile gazow emituje moja pralak, wazniejsze jest, ze jak nie musze to nie pakuję dziecka i w dziecko tych wszystkich smieci - dopiero za iles lat dowiemy się jaki wplyw na zdrowie moga miec jednorazowe chemiczne produkty np pieluszki
    i zycze Ci zebys kiedys dostal AZS od proszku do prania, mydla itp powodbncyh produktow - zobaczysz jak to fajnie szukac czegos innego - np orzechów....

  • babyetta napisał(a) komentarz datowany na 2011/01/26 00:44:30:

    Jestem zaskoczona szczególnie zdjęciem, to są pieluszki szyte w mojej firmie :)
    Czy to zdjęcie ukazało się w papierowej wersji?
    Myślę, że mamy powinny mieć wybór. Wiele z nich jest niestety nieświadoma istnienia i zalet pieluszek wielorazowych. Warto to zmienić!

    Ten felieton to duży krok w tę stronę.
    Jutro odwiedzę Empik i z przyjemnością przeczytam tekst.
    Pozdrawiam
    Urszula Urbańska
    www.babyetta.pl

    p.s.
    Warto dopisać, że pieluszek wielorazowych się nie prasuje.

  • internetowa_maszyna_nienawisci napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/27 20:51:51:

    "kilkadziesiąt milionów ton ropy"

    Serio twierdzisz, że produkcja pieluszek tylko w Polsce wymaga takiej ilości ropy? Przy możliwościach przerobowych rafinerii w Płocku w wysokości jakieś 14 mln ton ropy rocznie? Czyli mamy jeszcze parę rafinerii tej wielkości i one wszystkie produkują nie benzynę itd., tylko pieluszki?

  • wkochano napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/27 21:47:38:

    Kilkadziesiąt milionów ton ropy i dwa miliony drzew!

    Zważywszy, że pieluch używa się średnio do skończenia 2 roku życia, a w Polsce dzieci rocznie rodzi się coś 350 tys., wychodzi trzy drzewa rocznie na dziecko oraz (załóżmy że te kilkadziesiąt to zaledwie 20 mln ton) 28 ton ropy rocznie na dziecko. Policzmy z drugiej strony - średnio 8 pieluszek idzie dziennie, przez rok będzie coś koło 3000. Czyli z jednego drzewa można zrobić zaledwie ok. 100 pieluszek (2 paczki), a oprócz tego do wytworzenia jednej pieluszki trzeba ponad 10 litrów ropy.

    :-)

  • k_dziobak napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/20 01:06:37:

    Jestem nienormalną eko-matką z kilkoma latami doświadczenia. Pomyślałam, że zamieszczę tutaj trochę sprostowań.

    W tetrze nie ma niczego złego, jest świetna dla noworodków, tania, bardzo szybko schnie. Można ją zwijać w prostokąt i wkładać do specjalnego, mniejszego otulacza (nowoczesne otulacze są oddychające, nieprzeciekające i całkiem ładne).

    Do pralki można wrzucić pieluszkę razem z kupą. Pod warunkiem, że jest to kupa dziecka karmionego wyłącznie piersią - nowoczesne pralki radzą sobie pięknie z "rozbijaniem" takich zabrudzeń.

    Pranie w orzeszkach może podobno zmniejszyć chłonność pieluszek. Znam wiele mam używających naturalnych pieluszek, ale nikogo, kto by je prał w orzeszkach indyjskich.

    Wśród użytkowników pieluszek wielorazowych jest kilka trendów: jedni przewijają dziecko, kiedy tylko zmoczy pieluszkę, inni przewijają je co trzy godziny. Prawdziwe eko-matki skłaniają się w stronę wychowania bezpieluszkowego (patrz www.rp.pl/artykul/135761.html lub www.ekobaby.pl/ec_wstep.php).

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny


Karolina Domagalska

Karolina Domagalska
dziennikarka, z wykształcenia etnolożka.
próbuję przestawić swoje
nawyki na tryb oszczędny,
nazywany też ekologicznym. archiwizuję różne formy dziergane oraz przedmioty w kształcie hamburgera. prowadzę również konkurs na najbrzydszy sweter świata, ale nikt nie chce w nim
wziąć udziału