Karolina Domagalska |
Blog > Komentarze do wpisu
Sapindus Mukorossi
Mam takich kolegów w pracy, którzy 80% moich wypowiedzi komentują stwierdzeniem: "lewackie głupoty". Czasem wystarczy, że wypowiem jedno słowo, czasem wystarczy, że mnie zobaczą. Mimo że żarcik jest już ograny do granic, koledzy są nieustępliwi. I właśnie na ich cześć otwieram nową kategorię LEWACKIE GŁUPOTY. (Ściskam was chłopaki) Na pierwszy ogień puszczam moją, drugą po dzierganiu miłość tej jesieni - Sapindus Mukorossi. Sapindus jest drzewem i wygląda tak:
Potęga, prawda? Ale to, co naprawdę wartościowe znajduje się w owocach:
A dokładniej w orzechach, bo te złote kulki, które widzicie to orzechy Saponidusa, nazywane również orzechami piorącymi.
I tu przechodzimy do sedna. Skorupki orzechów Sapindusa zawierają saponinę, czyli naturalny środek myjący, nazywany również naturalnym detergentem. Wystarczy więc do małego lnianego woreczka wrzucić około 7-8 przełamanych na pół łupinek włożyć do bębna pralki i pranie gotowe. Bez proszków do prania, płynów do płukania, wymyślnych, jakże drogich i niezbyt przyjaznych dla człowieka a juz na pewno nie dla mieszkańców rzek i mórz, przeróżnych odmian detergentów do prania. Jeden zestaw starcza na 3-4 prania. W miejscu przeznaczonym na płyn do płukania wlewam kilka kropelek naturalnego olejku eterycznego. O zapachu cynamonu. To działa! Oczywiście Indusi znają właściwości Sapindusa od wieków. Ayurveda (indyjska medycyna naturalna) wykorzystuje je do leczenia łuszczycy. Oprócz tego odzyskiwano nim blask złota i srebra, prano szale z kaszmiru oraz wybielano kardamon.
wtorek, 24 listopada 2009, nadwojebabkawrozyla
|